Dla kobiety ciąża i macierzyństwo powinny oznaczać spełnienie oraz życiową misję. Jest tak z punktu widzenia natury, społeczeństwa czy tradycji.
Jednak coraz częściej panie zwlekają z decyzją o posiadaniu potomstwa, a pojawienie się malucha na świecie nie oznacza dla nich radości. Przeciwnie – blisko 15 procent kobiet po urodzeniu dziecka wpada w depresję!
Jak ją rozpoznać?
Wikipedia podaje, że kryteria diagnozy depresji poporodowej (PPD – postpartum depression) są takie same, jak depresji. Żeby ją jednak stwierdzić, objawy muszą się utrzymywać przez miesiąc po porodzie.
Jakie symptomy powinnaś uznać za niepokojące?
Są bardzo skrajne i często przerażające. Kobiety, które po urodzeniu dziecka wpadają w depresję, mają myśli samobójcze, nierzadko przeistaczające się w próby. Stale obecne jest poczucie winy, płaczliwość, napady paniki, niepokój psychoruchowy, a także bezsenność. Zdecydowana większość objawów związana jest z potomkiem. Niepokojące sygnały to myśli związane z przemocą wobec dziecka, odrzucanie go, niechęć. Kobiety będące w depresji poporodowej mogą nawet odczuwać nienawiść do malucha.
Depresja poporodowa to dziś przypadłość wielu kobiet po urodzeniu dziecka, niezależnie od ich wieku. Jedna z internautek tak opisała swoją depresję poporodową:
„Przestałam czuć do dziecka cokolwiek poza obowiązkiem karmienia go, przewijania itp. Płakałam całe dnie. Wszyscy wokół mówili, że powinnam się cieszyć, że jest zdrowy, że jest lato... Kiedy kładłam się spać i budził mnie jego płacz, miałam wrażenie, że ktoś nakłuwa moje ciało milionem szpilek, od płaczu cała pościel była mokra, jak gdybym spała w wannie, nie na łóżku. Mimo że miałam pomoc, w moim świecie było smutno. Chciałam tylko ciszy, zasnąć, obudzić się i żeby ktoś go zabrał. Zmuszałam się do tego okropnego karmienia piersią. Nie mogłam wyjść do łazienki, bo kiedy tylko odchodziłam, płakał, więc czasami leżałam tak cały dzień. Nie było mowy o spacerach, bo wieczny krzyk małego na to nie pozwalał…”




