Leczenie ciąży pozamacicznej
Postępowanie lekarskie zależy od stopnia rozwoju ciąży ektopowej. Gdy jest mała (poniżej 3 cm średnicy) i nie grozi jeszcze pęknięciem, stosuje się leczenie farmakologiczne – metotreksat w postaci zastrzyków. Warunkiem zastosowania leku jest brak czynności serca płodu widocznego poza jamą macicy oraz niestwierdzenie współistniejącej ciąży wewnątrzmacicznej.
Kiedy nie ma czasu na zastosowanie leku, bo w każdej chwili może nastąpić pęknięcie jajowodu, lub już nastąpił krwotok wewnętrzny, ciążę usuwa się chirurgicznie. Obecnie często stosuje się laparoskopię: w znieczuleniu ogólnym, przez niewielkie nacięcia w skórze, do jamy brzusznej lekarz wprowadza trzy końcówki aparatu. Jedna z nich to kamera, a dwie pozostałe – narzędzia chirurgiczne, którymi wyłuskuje się zarodek. Po laparoskopii ranki goją się szybko, a blizny są niemal niewidoczne.
Nadal możesz zostać mamą
Ciąża pozamaciczna nie przekreśla szans na macierzyństwo. Są one nieco mniejsze, zwłaszcza gdy usunięto jajowód, ale zdecydowana większość kobiet zostaje matkami. Ważne, by po takim przeżyciu kobieta miała wsparcie wśród najbliższych dzięki czemu szybciej powróci do psychicznej równowagi. Z następną ciążą trzeba jednak poczekać około 3 miesięcy, stosując antykoncepcję.
|
< poprzedni artykuł Co to jest toksoplazmoza? |
następny artykuł > Bezpieczeństwo stosowania leków w okresie ciąży i karmienia |
|---|
| Zobacz również | |||
|---|---|---|---|
|
Napisane przez Gość, październik 13, 2011
Napisane przez Gość, wrzesień 27, 2011
Napisane przez Gość, wrzesień 25, 2011
Napisane przez Gość, sierpień 18, 2011
Napisane przez Gość, lipiec 19, 2011
Napisane przez Gość, lipiec 05, 2011
że mogą jeszcze doświadczyć cudu macierzyństwa. Tego Wam z całego serca życzę.
Napisane przez Gość, czerwiec 22, 2011
Ja również byłam w pozamacicznej ciąży. Rok i dwa lata temu. Bodajże to był 6-7 tyg. ciąży.
Jest to coś nieslychanie dołującego i nawet nie wyobrażałam sobie że ja właśnie ja mogę w taką ciążę zajść.
A mówią, że pierwszy raz i ciąża. A nad nią trzeba jednak dobrze popracować.No i w tym roku też pracowaliśmy, ale na razie nie wiem jak to będzie. Z testu z apteki wynika, że jest ciąża na usg u gina nic nie było widać. Będę jeszcze musiała zrobić bthcg i wtedy mniej wiecej oszacujemy który to tydzień, ale to i tak nie da gwarancji że znów może być pozamaciczna ciaża. Jedynie co to jeszcze raz za tydzień usg zrobić. Jestem troszkę tym faktem załamana bo może się okazać tak samo ale jedynie co mnie pociesza to to że mam inne objawy niż przy tamtych ciażach. teraz to nie tylko mnie troszku boli z prawej strony ale codziennie rano i wieczorem mam mdłości latam często do łazienki na siusiu, nie piję kawy (choć ją lubię) no i co najważniejsze nie palę (a jestem palaczkę) tego wszystkiego mi sie odechciewa no i jeszcze zmęczenie i ból troszku w kżyrzu jak przy miesiączce i podbrzuszu.
No ale 100% gwarancji na razie nie ma.
Dziewczyny jedyne co wiem to pozostaje nam Wiara że kiedyś nam się uda i będziemy cieszyć się każdą chwilą z naszej pociechy.
Bardzo Wam tego życzę aby wszystko się ułożyło i było wporządku.
Trzymam kciuki. Pozdrawiam.
Ja wierzę że będzie dobrze.

Napisane przez Gość, czerwiec 20, 2011
Kasiu,czytając Twoją historię czuję się jakbym była jej autorką.Szczęście w nieszczęściu,że miałam stymulowany cykl i wiedziałam bardzo wcześnie,że jestem w ciąży.Martwił mnie jednak ból w podbrzuszu,więc poszłam do lekarza.Już po minie doktora,który robił mi usg,wiedziałam,że jest niedobrze.Wylądowałam w szpitalu na 2 tygodnie.Podano mi dwie dawki metotreksatu,po którym miałam depresję.Beta HCG w kulminacyjnym momencie osiągnęła ponad 2200 (po podaniu leku).Teraz spadła do 48.To dziwne,ale po ok 2 tygodniach od podania metotreksatu wyszły u mnie skutki uboczne-światłowstręt,zawroty i bóle głowy.Lekarz powiedział,że to normalne.Został strach o to,co będzie w przyszłości.Wszędzie widzę kobiety w ciąży.Odwracam wtedy wzrok,bo serce mi pęka.Tak to chyba jest jak człowiek chce za bardzo...Ciążą cieszyłam się (świadomie) tydzień.To strasznie krótko
Teraz nawet nie możemy z mężem kochać się bez stresu,bo zajście w ciążę przed upływem trzech miesięcy od podania leku grozi kolejną ciążą pozamaciczną albo wadami u dziecka (gdyby doszło do normalnego ulokowania zarodka)...Trzymam kciuki za wszystkie kobiety,które przechodzą przez to samo!
Napisane przez Gość, czerwiec 20, 2011
Napisane przez Gość, czerwiec 19, 2011
po tym wszystkim jestem pełna obaw czy wszystko będzie dobrze gdy bedziemy się starali o kolejne dziecko,czeka mnie jeszcze rozmowa z synkiem bo przecież on czeka na dzidzie
Napisane przez Gość, czerwiec 13, 2011
W moim przypadku obyło się bez operacji, ale za to z dwoma dawkami metotreksatu i bite 2 tygodnie leżenia w szpitalu. O kolejnych 3 tygodniach masakrycznego strachu nawet nie wspomnę...
Jak to bywa często w takich przypadkach, o ciąży dowiedziałam się dopiero w momencie, gdy ból w podbrzuszu (u mnie w lewym) był już naprawdę dokuczliwy. Zbagatelizowałam też bardzo ważny objaw, jakim było krwawienie, które pojawiło się zaraz po terminowej miesiączce (o ile to była w ogóle miesiączka...) i trwało ok 5 tyg. Krwawienie owo tłumaczyłam sobie reakcją organizmu na częste podróże, stres i zmęczenie i cały czas miałam nadzieję, że jak dostanę kolejny okres, wszystko wróci do normy. Niestety nie wracało... Dopiero w/wspomniany ból spowodował bezzwłoczną wizytę u lekarza (szkoda, że tak późno - nie powielajcie mojego błędu proszę!), który stwierdził, że prawdopodobnie widzi pęcherzyk, ale sam do końca nie wie gdzie i potrzebne jest badanie BHCG dla potwierdzenia ewentualnej ciąży. Beta była na poziomie 750 więc ewidetnie ciąża z zaleceniem do powtórki badania za dwa dni. Badanie powtórzyli mi a jakże, ale już po przyjęciu na oddział patologii ciąży (Polna, Poznań - polecam
). Diagnoza - ciąża pozamaciczna lewostronna, Rokowania - może uda się ropędzić bez użycia laparoskopa. Pierwszą dawkę metotreksatu (tzw. chemia - podawany też chorym na raka) przyjęłam w trzeciej dobie pobytu w szpitalu. Potem oczekiwanie w napięciu jak zareaguje Beta. Niestety nie spadła, a wręcz przeciwnie, podskoczyła o 100. Ból brzucha nie ustawał, krwawienie nawet się nasiliło. Do tego doszły sensacje jelitowe - ponoć efekt uboczny podawania chemii. Druga dawka Metotreksatu po czterech dniach. I znów czekanie... Byłam jak chodząca (a raczej leżąca) bomba zegarowa - spadnie ta Beta, czy nie spadnie, jajowód pęknie, czy nie... Nie życzę nikomu, zwłaszcza, że kolejną reakcją organizmu na podawaną chemię jest...depresja :/ Siedzisz i patrzysz w jeden punkt, zero kontaktu z otoczeniem - tylko strach i ból. Po czterech dniach alleluja - beta raczyła spać i to o całe 100 punktów!
Teraz powinno być tylko lepiej - mówili lekarze, ale o ile jej poziom był niższy, samopoczucie jakoś nie pokazywało, że wszystko ma się już ku lepszemu. Po 14 dniach pobytu w szpitalu, wypisano mnie do domu z BHCG na poziomie 580. Mimo ciągle utrzymującego się bólu w podbrzuszu i krwawienia, cieszyłam się, jak dziecko, że jestem już w domu. Ból i krwawienie minęły dopiero po 5 tyg od wyjścia ze szpitala. Ponoć wszystko minęłoby szybciej, gdyby zrobili laparoskopię. Z drugiej strony jednak, bezoperacyjne leczenie cp, daje ponoć dużo większe szanse na niepowtórzenie się cholerstwa w przyszłości (liczę na to mocno!!!). Bilans całej sytuacji;
- burza hormonalna, która niestety utrzymuje się do tej pory :/
- spadek szybkości przemiany materii
- znacznie obfitsze krwawienie podczas miesiączki
- spadek kondycji fizycznej ( w zasadzie nie wiem, czy to nadal wpływ cp, czy po prostu mam mniej ruchu ostatnio...
) - oczywiście stres przed kolejną ciążą - nie wyobrażam sobie, że mogłabym przejść przez ten koszmar jeszcze raz... zalecają, żeby zachodzić "z drugiego jajnika", a do tego potrzebne jest USG, żeby stwierdzić z którego właśnie jajeczko wychodzi - zanosi się więc na w pełni kontrolowane...poczęcie następnym razem
cóż...skoro ma to zminimalizować zagrożenie... Od września zabieramy się z moim facetem do roboty (wcześniej wakacje
)!
Trzymajcie więc kciuki!
Ja również pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkie w trakcie cp i te już po
Musimy wierzyć, że już wkrótce będziemy szczęśliwymi mamusiami pięknych io zdrowych dzieci
Kasia
Napisane przez Gość, czerwiec 07, 2011
Napisane przez a, maj 31, 2011
Napisane przez Gość, kwiecień 13, 2011
Napisane przez Gość, kwiecień 13, 2011
Szczęście w nieszczęściu, że nie doszło do pęknięcia jajowodu, miałam laparoskopię i wszystko odbyło się w miarę "na spokojnie". Ciąża pozamaciczna to kiepski żart matki natury. Nie zwariowałam tylko dlatego, że mam wspaniałego 4-letniego syna i wierzę, że wszystko przede mną. Wszystkim dziewczynom, które znalazły się w takiej sytuacji, życzę dużo siły i nadziei.
Napisane przez Gość, marzec 22, 2011
Napisane przez Gość, luty 23, 2011
ja od kilku miesiecy nie mam okresu, troche schudłam a ostatnio zaczoł mi sie zaokraglac brzuch, i jakby sie cos w nim ruszało, gdyby to była normalna ciaza to byłby ok konca 4 miesiaca ale na to nie wyglada. niewiem co robic a boje sie isc do lekarza!!!






Z mężem o dziecko staramy się już od siedmiu lat i nic.Robiłam potrzebne badania i wszystko ok.Przynajmniej te wstępne.Mąż nie robił badań.Za każdym razem kiedy podejrzewałam,że mogę być w ciąży kupowałam test,który moje marzenie niszczył,wręcz brutalnie.Oczywiście na początku nie przejmowałam się tak tym,bo jestem młoda i mam czas.Tak sobie tłumaczyłam.Ale po pewnym czasie bardzo mnie to zaczeło irytować.Zadawałam sobie pytanie dlaczego ja,pewnie każda z nas tak ma/miała jeżeli chodzi o te sprawy.A najgorsze w tym jest to,że nie mam wsparcia u najbliższych.Nie należe do tej bogatej części społeczności ani finansowo,ani nie mam szczęścia rodzinnego i w miłości chyba też się pomyliłam.Mój mąż uważa,że nas nie stać na dziecko i pewnie się tym kieruje jeżeli o to chodzi,ale kogo na co dzisiaj stać.Wydaje się Wam może,że pisze nie na temat ale te czynniki wyżej wymienione są niezbędne aby kobieta czuła się dobrze w swoim gronie.Moje zawodzi.Wracając do tematu to oczywiście nie mam na myśli,że oni-rodzina-są winni mojej ciąży pozamacicznej.Stało się i już.Była ona w jajowodzie,który pękł w najbardziej ukrwionym miejscu.Dokonała takich zniszczeń,że trzeba było usunąć cały jajnik i jajowód.Przeszłam operacje,standardowa cesarka.No może nie do końca,ponieważ miałam krwotok wewnętrzny i odbyło się to pod pełnym znieczuleniem,jeżeli się poprawnie wyrażam,czyli poprostu spałam.Potem leżałam całą dobe pod obserwacją,a na następny dzień już na nogi.Upłyneły już trzy tygodni od operacji,i tak jest lepiej ale tylko fizycznie.I tu powinna pojawić się rodzina.Ale jak jej nie ma?Albo uważają,że przesadzasz.To co wtedy?A no w szpitalach powinni być psychologowie.Czekam teraz na wizytę u lekarza i zobaczę co dalej.Ale zabolało gdy lekarz oznajmił mi,że byłam w ciąży po tylu latach wyczekiwania.