Niegdyś kwestia "chłopiec czy dziewczynka" bywała kluczowa - liczyło się zachowanie ciągłości dynastii, sukcesji majątku, dlatego większość kobiet marzyła o tym, żeby dać mężowi upragnionego syna.
Kiedy ta potrzeba była już zaspokojona, zaczynało się liczyć przekonanie, iż z kolei dziewczynka będzie się zawsze trzymać domu i stanowić podporę dla matki. Powody podejmowania prób planowania płci były więc bardziej niż obecnie racjonalizowane - i istotniejsze społecznie. Już Talmud mówił, że szansa na poczęcie chłopca rośnie, jeśli kobieta miała orgazm. Teraz dawne teorie weryfikują naukowcy.
Obecnie powody, dla których para chce mieć akurat syna lub córkę, są zupełnie inne. Niektóre bardzo poważne, jak chęć uniknięcia chorób dziedzicznych, które ujawniają się tylko u potomków męskich (np. hemofilia) lub wyłącznie żeńskich (np. zespół Turnera). Inni kierują się swoim rozumieniem dobra dziecka: chłopcy nadal mają w życiu łatwiej, dziewczynki z kolei są mniej narażone jako nastolatki na różnego rodzaju patologie (to przede wszystkim chłopcy wchodzą w konflikt z prawem, sięgają po alkohol i narkotyki). Niekiedy decyduje chęć posiadania przez jednego z małżonków dziecka tej samej płci co - swoistej kopii siebie.
Oczywiście, kiedy rodzi się dziecko innej płci niż ta, na którą rodzice liczyli - nie ma to większego znaczenia; w końcu jest to ich ukochane dziecię i jeśli jest zdrowe i radosne, wszyscy są szczęśliwi. Jednak czasami zdarza się, że małżeństwo mające dwóch chłopców chciałoby jednak, niejako "do kompletu" również dziewczynkę. Często też para stara się zaplanować płeć drugiego dziecka tak, żeby mieć i córkę i syna.
Przez wieki planowanie płci opierało się głównie na przekonaniach oraz przesądach - jak zabieranie do łóżka siekiery w celu poczęcia syna. Obecnie tematem zajęli się naukowcy i każda zainteresowana para może skorzystać na wynikach ich badań, których skuteczność jest bardzo duża.




