Głęboka, duża wanna. Ciepła woda (ok. 36-37 stopni Celsjusza). Sala przyjemnie ogrzana. Czyż to nie brzmi zachęcająco? Na zachodzie imersja wodna jest stosowana od wielu lat.
W Polsce ta forma porodu jest oczywiście znana, ale nie wszystkie rodzime szpitale dysponują odpowiednią salą. Warto jednak rozglądnąć się w swoim mieście za placówką w której można rodzić w wodzie. Dlaczego?
Dla dziecka...
Jak wiadomo dla dziecka poród to również przełomowe wydarzenie. Można by nawet rzec (trochę szumnie), że to wielka wyprawa w nieznane. Imersja wodna pozwala ograniczyć dysonans w dotąd znanym przez dziecko świecie, a tym na które właśnie przychodzi. Dzięki niej noworodek przenosi się z wody do wody, więc jego zaskoczenie jest dużo mniejsze. Wiele matek obawia się o bezpieczeństwo swojego dziecka. Należy, więc pamiętać, że ono instynktownie wie, że w wodzie się nie oddycha. Przez cały okres ciąży tlenu dostarczało mu łozysko poprzez pępowinę. Jeżeli woda będzie miała odpowiednia temperaturę (czyli taką jak w łonie matki) to ono nie będzie odczuwało potrzeby rozpoczęcia samodzielnego oddychania. Również oddziaływanie nieznanych przez nie dotąd czynników (jak na przykład światło) jest dużo mniejsze.




