Młode mamy, by oderwać się od życia domowego często ruszają wraz ze swoimi pociechami do centrum handlowego. Tam mogą śledzić nowinki w świecie mody jak również zrobić niezbędne zakupy.
Jedną z metod ujarzmienia dziecka, które najchętniej oddaliłoby się od swojego rodziciela by w spokoju poznawać świat, jest skorzystanie z siedziska w wózku supermarketowym.
Często sam malec, gdy już znudzi mu się samodzielność i zmęczą się jego małe nóżki, nalega na przejażdżkę wózkiem traktując to jako kolejną atrakcję.
Widząc jednak stan w jakim znajdują się owe wózki, z zabrudzonymi siedziskami każdą mamę ogarniają wątpliwości czy jest to na pewno bezpieczne. Wątpliwości nie są bezpodstawne.
Naukowcy z Uniwersytetu w Arizonie, którzy badali różne rodzaje powierzchni publicznych odkryli na wózkach w supermarketach zarazki, krew, ślinę, a nawet bakterie kałowe! Okazało się, że wózki często są zanieczyszczone bardziej niż windy, publiczne telefony, a nawet niektóre publiczne toalety.
Mikrobiolodzy z owego Uniwersytetu twierdzą, że wózki w supermarketach mogą być źródłem groźnych zakażeń. Trzeba mieć świadomość, że te bakterie mogą być przenoszone na przykład z surowego mięsa lub przez chorego, który robił zakupy.
Wszystkie mamy potwierdzą, że każde dziecko, zwłaszcza w okresie ząbkowania, ale nie tylko, podczas zakupów musi spróbować jak smakuje uchwyt do prowadzenia wózka. Można sobie tylko wyobrazić jak negatywne skutki dla zdrowia może to przynieść, zwłaszcza, że między 3 a 9 miesiącem życia dziecka występuje luka odpornościowa. To oznacza, że organizm dziecka nie wytwarza przeciwciał na tyle skutecznych by chroniły go przed chorobami. Nadchodzący okres zimowy sprzyja atakom wszelkich wirusów, na przykład tak groźnych jak rotawirusy.



