A wszystko dzięki Mamo, rosnę! i wycieczce do Paryża. Poznałam tam francuskie mamy i ich sposób na macierzyństwo. To odmieniło życie moje i moich bliskich. Aktualnie wycieczkę do Paryża można wygrać na stronie www.mamorosne.pl
Zapraszam! A było to tak…
Moja przyjaciółka ze studiów Kasia, wyszła za mąż we Francji i przeniosła się na stałe do Paryża. Pozostałyśmy jednak w bliskim kontakcie – choć musiałyśmy go drastycznie ograniczyć. Zostały nam maile i telefony… Nie przeszkodziło nam to jednak pomagać sobie w problemach życia codziennego. W końcu obie już jesteśmy żonami i matkami. Kasia ma 2 letnie bliźniaczki: – Zoe i Leę, miałyśmy więc podobne dylematy: nauka sikania na nocnik, problemy z karmieniem piersią, przejście na mleko modyfikowane itp.
Trzy miesiące temu, kiedy rozmawiałam z Kasią przez telefon, powiedziałam jej jak mi jest ciężko godzić obowiązki matki, żony i przyjaciółki. Skarżyłam się też, że bardzo oddaliliśmy się z mężem od siebie, że na nic nie mam czasu ani siły. Gonię w piętkę, żeby zdążyć ze wszystkim na czas. Zapomniałam już o sobie, o swoich przyjemnościach czy potrzebach. Teraz najważniejsze są dzieci i dom. Nie karmię już Kuby piersią, bo straciłam pokarm, kiedy wróciłam do pracy, więc kiedy wychodzę do pracy, codziennie przypominam opiekunce o czystości i proporcjach podczas przygotowywania mleka modyfikowanego dla dzieci. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio wyszliśmy z mężem i dziećmi do znajomych na grilla albo wyjechaliśmy wspólnie na wycieczkę za miasto… Zniechęcała nas masa rzeczy, które musimy zabrać: lekkie ubrania (gdyby zrobiło się ciepło), ciepłe ubrania (w razie zimnego wiatru), pampersy, chusteczki nawilżające, słoiki z obiadkami, podgrzewacz, butelka, woda mineralna, puszka mleka modyfikowanego w proszku i odpowiednia do tego miarka. No i odliczanie: ile mamy czasu, zanim dzieci znowu zgłodnieją. Zdążymy dojść do jakiegoś miejsca, gdzie będzie w miarę sterylnie i dostaniemy przegotowaną wodę? Nic więc dziwnego, że za każdym razem rezygnowaliśmy i odrzucaliśmy wszystkie zaproszenia. Aż w końcu znajomi przestali dzwonić…



jestem w 13 tygodniu ...
